Przedwczoraj obchodziłem swoje 25 urodziny. Nie chcę tutaj zanudzać sztampowymi przemyśleniami typu: „Ooo…jaki jestem już stary”, „Ooo….jaki ja młody!”, Ooo…?” – bo nie ma w tym sensu. Wolę podzielić się z Wami pewnym spostrzeżeniem.

Godzina 8:00, zerkam na telefon. Już 2 SMS-y, kilka powiadomień na Facebooku. Przegląda na szybko i idę dalej spać(w końcu wolne).

8:30, jeden sms więcej. Wstaję, jem śniadanie urodzinowe(dzięki żonie) i idę biegać. Obiecałem sobie rekord w urodziny, więc pierwszy raz 15 km w tempie 5:47 – nieźle. W tym czasie dostałem maila ze Starbucks, że czeka na mnie urodzinowy prezent(babeczka lub kawa). Nieźle się zaczyna.

12:30 – wracam do domu, kąpię się i…kolejny mail. Tym razem Pizza Hut i darmowe ciastko. Oczywiście kilka telefonów już było i wiadomości na messengerze też. Życzenia dostaję każdą możliwą drogą i traktuję wszystkie jednakowo(pracuję w internecie i żyję w internecie).

13:00, dostaję SMS(stały klient, zgoda jest) od New Balance, że czeka na mnie urodzinowa zniżka 30% na wszystko z ich asortymentu. Rok temu skorzystałem(potem jeszcze podczas Black Friday) – tym razem mówię pas. Mamy aktualnie 5 par butów, w tym jedna praktycznie nieużywana.

13:45 – do końca dnia – tutaj spędzałem swoje urodziny z małżonką, więc nie będę zdradzał szczegółów. Natomiast, w tym czasie otrzymałem jeszcze kilka maili od firm, w których robię często zakupy. Od części dostałem same życzenia, ale uważam, że to bardzo miły gest. Dla klienta jest to sprawa błaha, na którą czasami nie zwraca uwagi, ale w dłuższej perspektywie widzę w tym całą strategię na budowanie lojalności.

Kolejnym spostrzeżeniem jest forma, w jakiej dostawałem życzenia. Standardowo: osobiście, przez telefon, SMS oraz również standardowo: facebook, twitter, linkedin. Tak jak napisałem wyżej – dla mnie już nie znaczenia w jaki sposób. To, że facebook przypomina o urodzinach jest często traktowane na zasadzie : „to się nie liczy, bo facebook Ci przypomniał”. Tylko czym to się różni od zapisania tego w kalendarzu wiszącym na drzwiach czy notatniku? Dla mnie totalnie niczym. Liczy się gest, niezależnie w jaki sposób został przekazany.

Słowem zamknięcia: #WelcomeDigital