Dwa tygodnie temu, pisałem o moim eksperymencie pracy w ruchu i na stojąco. Czas na kilka wniosków oraz krótkie podsumowanie pierwszych dni mojego wyzwania.

Jak zawsze, na początku jest fascynacja i ogromna determinacja. Z czasem jest coraz trudniej, ale benefity są widoczne już na początku – to sprawia, że motywacja pozostaje cały czas bez zmian.

Po pierwsze, praca w ruchu = nowe pomysły, a w pracy kreatywnej widać to od razu.
Szczególnie, gdy zadania nie są powtarzalne lub pojawiają się problemy naprawdę nietypowe i trudne. Czasami są jednak sprawy, które wymagają pracy w zespole, a to trochę ogranicza „ruch” i musiałem znaleźć odpowiednie kompromisy.
Już w pierwszym tygodniu nie zawsze udawało mi się spełnić wszystkich założeń eksperymentu w pracy(w domu, zawsze 100% założeń była spełniania). Mimo to – małymi kroczkami, coraz skuteczniej udaje mi się pokonać wszelkie przeciwności. Najważniejsze okazuje się tutaj planowanie zadań w ten sposób, aby nic nie kolidowało ze sobą oraz praca nad jedną sprawą była nieprzerwana.

Po drugie – każde przejście z jednego miejsca do drugiego to swego rodzaju odpoczynek dla umysłu. Kilka razy zdarzyło mi się, że rozwiązywałem problemy lub wpadał mi do głowy nowy pomysł – właśnie podczas spacerów. Praca w ruchu ma też pozytywny wpływ na balans emocjonalny -> lepiej czasami rozchodzić zdenerwowanie lub irytację niż doprowadzać do sytuacji nerwowych w biurze. Co więcej, gdy już zasiadałem do pracy – miałem do nowe pokłady energii i skupienia. Dzięki temu zauważyłem, że to co zazwyczaj robiłem wciągu 8h, teraz zajmuje mi znacznie mniej. Warto dodać, że są to zadania typowo kreatywne: strategia social media, nowe pomysły na wpisy, organizacja zespołu itp. Inne zadania, które są tzw. „Daily Business” – tutaj efektywność minimalnie wzrosła.

Ostatnim wnioskiem po ponad dwóch tygodniach jest -> mniejsze zmęczenie. Dokładnie:  plecy mnie mniej bolą(ale biorąc pod uwagę to ile czasu je psułem w pracy to nie ma szans na natychmiastowy efekt), pod koniec pracy nie jestem znużony, a mój zapał jest na równym poziomie.

Walczę dalej i dam oczywiście znać, jaki jest mój końcowy werdykt – czy praca w ruchu jest rzeczywiście dobrą zmianą. Na razie mogę powiedzieć, że warto!

Jeżeli chcesz otrzymywać aktualizację(raz na tydzień) to zapisz się do newslettera:

[wysija_form id=”1″]