Chciałbym się podzielić moimi spostrzeżeniami z gry Overwatch oraz opowiedzieć o mojej przygodzie z Blizzardem. Bardzo lubię grać. Zaczęło się niewinnie, bo od gier planszowych, karcianych, aż w końcu znalazłem się(dosłownie przez chwilę) w społeczności RPG oraz bitewniaków. O ile gry planszowe lubię do dziś, to reszta została zastąpiona grami video.

Moja historia z Blizzardem.

Z Blizzardem znam się od dzieciństwa. Już jako pięciolatek zacząłem przygodę z Warcraft II. Niewiele pamiętam, ale zdecydowanie miało to na mnie duży wpływ, jeżeli chodzi o wybór kolejnych gier. Warcraft III przeszedłem kilka razy i do dziś uważam, że kampania była bardzo ciekawa, a rozgrywka wciągała na długie godziny. Był nawet okres, gdy grałem w tą grę na Battle.net oraz przez LAN. Jest to tytuł, który cały czas jest obecny na moim komputerze i chętnie w czasami w niego gram. Naturalnie, następnym musiał być World of Warcraft. Nie będę się wgłębiał ile czasu poświęciłem na eksplorację tego bogatego świata, ale cały czas wracam do tej gry – głównie podczas premier nowych dodatków. Nie mam teraz czasu, aby zagrywać się całymi dniami – nawet tego nie chcę.
W międzyczasie grałem jeszcze w Hearthstone oraz Diablo III – oczywiście bardzo mi się podobały, natomiast nie na takim poziomie jak wyżej wymienione tytuły.

Overwatch.

W końcu mogę przejść do sedna wpisu – Overwatch. Jest to pierwsza nowa gra, w nowym świecie z nowymi bohaterami od kilku dobrych lat. Dotychczas Blizzard miał trzy główne: Diablo, Warcraft oraz Starcraft(swoją drogą, nigdy nie grałem). Gdy zobaczyłem pierwsze trailery nowej gry, nie wierzyłem, że to się uda. Nie pasował mi świat, ani tym bardziej bohaterowie. Trochę inny Battlefront lub inny FPS, czyli nic ciekawego. Blizzard zainteresował mnie dopiero, gdy zaczął publikować kolejne materiały związane z grą – zarówno krótkie trailery, jak i dłuższe historie bohaterów Overwatch. Punktem kulminacyjnym były otwarte beta testy dla posiadaczy PC, PS4 oraz Xbox One. Tak dobrze zrobionej bety to nie widziałem od czasów iOS 5. Jedyne błędy jakie rzucały się w oczy, to brak balansu dla niektórych postaci(np. Bastion), ale technicznie – wszystko było dopięte na ostatni guzik. Wtedy uznałem, że chętnie zamówię tą grę, bo to będzie dobre. Jestem pewien, że w świecie e-sportu przyjmie się świetnie. Moja ulubiona postać to Tracer – uwielbiam mobilność, a tutaj mam umiejętność teleportacji, cofania czasu oraz bomby. W prawdzie dwa pistolety mają słabą siłę ognia, ale to kwestia techniki. Na początku bety przegrywałem, natomiast na końcu już byłem czołówce. Warto wspomnieć również o tym, że sama otwarta beta była ogromym sukcesem. Ponad 9 milionów osób zdecydowało się wziąć w niej udział. Co lepsze – serwery były tak dobre, że nawet w najgorętszych godzinach było stabilnie i bez lagów.

overwatch-tracer

 

Oprócz samej rozgrywki, bardzo podoba mi się świat. Jest rozbudowany i cały czas się buduje. Widzę tu potencjał na inne tytuły – może nawet powtórzy sukces Diablo lub Warcrafta. Do samej premiery znam już historię każdego bohatera, wiem czym jest i było Overwatch – Blizzard wie jak potęgować niecierpliwość i zaangażowanie. Zdecydowanie ich marketing zrobił coś dobrego tutaj. Co więcej, widać jeszcze jedną rzecz – Blizzard nie działa na ostatnią chwilę. Wszystko jest zaplanowane. Wszystko ma swój timeline. Wystarczy prześledzić “flow” w sieci – to jest przykład, jak promować swój produkt. O marketingu Blizzarda pewnie jeszcze napiszę nie raz.

Macie podobne skojarzenia z Blizzardem? Może nie zgadzacie się z tym? Dajcie znać na Twitterze lub Facebooku. Jeżeli chcecie ze mną pograć na Battle.net to mój battle tag to: joozio#2415 -> zapraszam.

Oczywiście polecam Overwatch 🙂