Vine zainstalowałem w 2013 roku. Byłem wtedy bardzo przeciwny YouTube, dlatego szukałem alternatyw. Vimeo było dobre i do dziś uważam, że tam można znaleźć treść wyższej jakości. Jednak przez długi czas to właśnie portal z kilko sekundowymi filmikami urzekł mnie najbardziej.

Ostatnie wiadomości nie są jednak najlepsze. Mimo, że mamy 2016 i aktualnie rządzi Snapchat oraz Instagram to Vine miał swoje 5 minut. Może zabrakło kilku usprawnień, dobrych decyzji i jasnego sprecyzowania grupy docelowej – jednak to jest małe piwo. Najbardziej boli fakt, że firma została przejęta przez jeden z największych portali społecznościowych – Twittera. Jak się dobrze zastanowić, to zakup Vine był idealny i wpisywał się w politykę firmy. Krótka treść, real-time, łatwe w użyciu -> trio doskonałe.

vine-app

Jakie filmiki można było znaleźć na Vine?
Przede wszystkim zabawne – jak dla mnie to było jakieś 60% całości. Jednak pozostałe 40% to coś o wiele bardziej wartościowego – muzyka, sztuka, sport i ogólnie rzecz ujmując – pasje. Na tych kilkusekundowych materiałach można było znaleźć naprawdę wiele cennych video. Myślę, że właśnie w tym miejscu Twitter przespał sprawę, bo nie postarał się o to, aby twórcy chcieli tam publikować. Druga sprawa to największy problem firmy – robienie biznesu na social media. Całkowicie spalony pomysł – zresztą podobnie jak to ma miejsce na „ćwierkaczu”.

Słowiem podsumowania: szkoda, że tak fajne pomysły muszą umierać. Vine jeszcze nie umarł, ale zgodnie z informacją na blogu, aplikacja przestanie działać w przeciągu kolejnych kilku miesięcy. Nie powiem, że jest to „ogromny cios” dla rynku mediów społecznościowych(szczególnie w Polsce), ale jest to zjawisko, jakie będziemy obserwowali w przyszłych latach. Nasza uwaga to produkt, który jest bardzo ograniczony czasem – wygrają Ci, którzy postawią na odpowiednie rozwiązania.

[AKTUALIZACJA]

Gdy już opublikowałem ten wpis, zauważyłem bardzo pozytywną informację( o ile jest prawdziwa) – podobno PornHub jest chętny na zakup Vine i przerobienie go pod swój biznes. Nie jest może to rozwiązanie najlepsze, ale chociaż Vine nie umrze! Czekam na dalszy rozwój sytuacji.

Źródło: Blog Vine